Zachód Słońca - opowiadanie

Wieczorem wybraliśmy się na dłuższy spacer, aby zobaczyć zachód słońca.

Wspięliśmy się na wysoki klif nad brzegiem morza i usiedliśmy na łące. Przed nami rozpościerał się piękny widok na otwarte morze z kilkoma wysepkami na horyzoncie. Pomarańczowe słońce świeciło nisko, tworząc na spokojnym morzu jasną poświatę.

– Dla takich widoków warto żyć – zachwyciła się Lena.

– Dla takich chwil z tobą warto żyć – powiedziałem, akcentując "z tobą".

Spojrzała mi głęboko w oczy i pocałowała namiętnie.

– Jak wrócimy, to wyskoczę na chwilę do dziewczyn – oznajmiła.

– Sama? – Nie bój się. Nie dam się zgwałcić.

– Jakby co, to krzycz. Przyjdę obejrzeć.

– Ha ha – Udawała śmiech.

– Ariana chce mi pokazać koszulki i staniki. Takie babskie sprawy.

– Jak będziecie wymieniać się stanikami to mogą to być i męskie sprawy.

– Przecież ona ma małe piersi. Co ty chcesz oglądać?

– A majtek nie będziecie sobie pokazywać?

– Podoba ci się, co? – Co mi się podoba?

– Udałem, że nie rozumiem.

– Ariana.

Zaskoczyła mnie pytaniem. Spojrzała wyczekująco, a ja gorączkowo szukałem dobrej odpowiedzi.

– Ja lubię duże piersi jak twoje. Miałbym się do żeber przytulać w nocy? Uśmiechnęła się zadowolona z odpowiedzi. O uwodzicielskich zielonych oczach, jedwabistych miodowych włosach i cudownie jędrnych pośladkach nie wspomniałem.

– Ładna jest – powiedziała zamyślona. Słońce dotknęło lustra wody. Mogliśmy patrzeć na nie bez mrużenia oczu. Lena złapała za zamek mojego rozporka i przesunęła w dół. Rozejrzałem się dookoła. Byliśmy sami. Włożyła rękę do środka, wyjęła penis przez otwór i pochyliła się, aby włożyć go do buzi. Lena nie potrzebowała dużo czasu, aby doprowadzić go do stanu, jaki lubi. Trochę czasu mi zajęło, aby nauczyć jej odpowiedniej techniki, ale teraz wygrałaby każde mistrzostwa w robieniu loda. Lena wyprostowała się, podwinęła sukienkę, przesunęła na bok majki i nabiła się na mnie. Była wilgotna. Bardzo wilgotna. Wbiła się i nie poruszała.

– Przytul mnie – poprosiła.

Przytuliłem się do niej od tyłu i objąłem. Nie poruszaliśmy się. Siedzieliśmy nieruchomo połączeni i wpatrzeni w zachód słońca. Gładziłem tylko delikatnie jej szyję. – Przepraszam, czy na taras widokowy to w prawo? – Odezwał się męski głos za naszymi plecami. Wystraszony odwróciłem gwałtownie głowę. Zobaczyłem chłopaka i dziewczynę na ścieżce w oddali. W pierwszej chwili pomyślałem, że muszą widzieć, że uprawiamy seks, ale po chwili dotarło do mnie, że pewnie jest zbyt ciemno, aby cokolwiek zauważyli. Byliśmy w ubraniach, nie poruszaliśmy się i nie sapaliśmy.

– Tak, w prawo – powiedziałem jak najszybciej.

– Dzięki – powiedzieli i poszli. Zburzyli nasz romantyczny nastrój.

Połowa słońca schowała się za horyzontem. Lena zakołysała ciałem kilka razy, abyśmy się nie rozłączyli. Wypięła mocniej pośladki pozwalając mi wejść głębiej. Poczułem jak penis naprężył się wypełniając wilgotną pochwę. Fala podniecenia rozeszła się po moim ciele. Czułem jak Lena zaciska pośladki na moim penisie. Faluje delikatnie całym ciałem do przodu i do tyłu drażniąc twardym penisem przednią ściankę pochwy. Zapragnąłem wytrysnąć w jej wnętrzu. Włożyłem ręce pod jej koszulkę i chwyciłem za piersi. Pieściłem dłońmi rozkoszując się twardymi sutkami. Zanurzyłem twarz w jej włosy, które delikatnie muskały mój policzek, gdy Lena unosiła się i opadała. Upajałem się jej zapachem. Dyszała coraz głośniej, a ja byłem już blisko orgazmu. Już miałem trysnąć, gdy nagle Lena zerwała się na nogi. Odwróciła się i stanęła przede mną.

– Coś się stało? – zapytałem zdziwiony.

– Ja też chcę? – odpowiedziała zdejmując majtki.

– Co?

– Orgazm.

Podwinęła sukienkę do góry, przysunęła się do mnie na stojąco i przystawiła łechtaczkę do moich ust. Spojrzałem na jej wygolone łono, przecięte wąską szparką, z której wystawały wargi sromowe. Wcisnąłem w nią język i przeciągnąłem do góry zatrzymując się na łechtaczce. Lena rozchyliła dłońmi wargi, wystawiając najwrażliwsze miejsce na bezpośredni kontakt z moim językiem. Stała przede mną w rozkroku, a ja drażniłem delikatnie łechtaczkę końcem języka. Przystawiłem palec do jej wejścia i masowałem wargi sromowe. Jęknęła głośno, gdy wślizgnąłem się do środka. Skierowałem palec na jaj punkt g i po kilku okrężnych ruchach poczułem jak ścianki pochwy zaciskają się w skurczu. Lena krzyknęła głośno, a ja rozejrzałem się, czy na pewno nikogo nie ma w okolicy. Lena stała wyginając wciąż swoje ciało w rytmach przepływającego orgazmu, a ja zapragnąłem jak najszybciej w nią wejść. Zerwałem się na nogi, obszedłem ją od tyłu i wbiłem się między jej pośladki na stojąco. Lena wciąż jęczała z rozkoszy, gdy wchodziłem w nią ze zwierzęcym zapałem. Poczułem jak sperma przeciska się przez mój penis i tryska w jej wnętrzu. Zatrzymałem się i delektowałem kolejnymi wyrzucanymi z siebie porcjami nasienia, które zalewały jej pochwę. Uwielbiam kończyć na piersiach Leny, uwielbiam kończyć w ustach Leny, ale najbardziej uwielbiam kończyć w jej wilgotnym, gorącym wnętrzu. Lubię to uczucie wypełniania kobiety swoim nasieniem. Lubię patrzeć jak wycieka z jej wnętrza, jak ocieka po wargach, spływa po udach. Lubię patrzeć jak leży nago, dyszy spocona, a ja wiem, że wciąż ma w sobie część mnie. Patrzę na jej rozchylone nogi i myślę o tym, że przed chwilą tam byłem i zostawiłem coś, co było we mnie, a teraz jest w niej.

Ubraliśmy się i usiedliśmy wtuleni, wpatrując się w czerwone niebo.

– Piękny zachód słońca – usłyszałem znów za sobą. Dziewczyna i chłopak wracali z tarasu widokowego i poczuli potrzebę podzielenia się z nami wrażeniami.

– Piękny – odpowiedziałem zdawkowo.

– I te cudowne dźwięki natury – powiedziała z uśmiechem na twarzy dziewczyna i mrugnęła okiem w stronę Leny.