Wiadomość - opowiadanie

Nacisnęła przycisk „play”, dostosowała głośność i przymknęła na moment oczy, rokoszując się czystym brzmieniem basów. Powolne utwory ze starannie ułożonej playlisty dodawały jej pewności siebie, sprawiały, że czuła się seksownie. Kołysała się delikatnie w rytm muzyki, rozpinając kolejne guziki koszuli na drodze do łazienki. Biały materiał spadł z jej ramion na panele jeszcze przed drzwiami. Zostawiła je otwarte.
Opuszkami palców sprawdziła temperaturę wody i podkręciła ją. Spojrzała na swoje odbicie w lustrze, uwalniając włosy z ciasno spiętego koka. Przeczesała je palcami. Miała jeszcze trochę czasu do wyjścia; figlarne spojrzenie odbicia zapewniało, że wystarczy na relaksacyjną kąpiel. Wykończone koronką figi upadły tuż obok odpowiadającego kolorem biustonosza. Przesunęła dłonią po swoim brzuchu, bezwstydnie śledząc jej ruch wzrokiem. Nie wstydziła się swojego ciała, była wręcz próżna, uwielbiając każdy wypracowany zarys mięśni.
Zanurzyła się w wannie, przymykając oczy. Odetchnęła powoli, czując, jak rozgrzewa się każdy centymetr jej skóry. Starała się odprężyć, rozluźnić, by całe napięcie wywołane przez uczelnię i pracę rozpłynęło się wraz z parą wodną. Kiedy jednak zamykała powieki, pojawiały się pod nimi niechciane obrazy. Otworzyła więc oczy, wpatrując się w srebrny kran.
Za trzy godziny miała pojawić się na imprezie w mieszkaniu swojej przyjaciółki. Standardowy proces imprezy studenckiej: kilka drinków w salonie, a potem wyjście do klubów. Rzadko kto był wystarczająco wytrwały, by dotrzeć do czwartego lub piątego lokalu, zwykle towarzystwo rozmywało się już przy drugim. Tym razem plan był dokładnie taki sam, okazja także powtarzana co roku. W zeszłym jednak nie dotarli nawet do drzwi mieszkania, nie mówiąc już nawet o przekroczeniu ich i poznaniu uroków miasta, które ponoć na wzór Nowego Jorku nigdy nie zasypia.

Miała wtedy dziewiętnaście lat, była świeżo po wielkiej imprezie urodzinowej i czuła zachwyt na samą myśl o zakosztowaniu chociażby namiastki studenckiego nocnego życia. Dostała dokładnie to, czego chciała, choć wtedy jeszcze nie zdawała sobie z tego sprawy.

Rzeczywistość rozmazywała jej się przed oczami, robiąc miejsce wspomnieniom. Dłoń zanurzona w wodzie znalazła się na jej brzuchu, palcami obrysowując kości biodrowe. Wsłuchała się w dobiegającą z pokoju muzykę.
Nie znała kompletnie nikogo z zaproszonych gości, gdy pojawiła się w mieszkaniu przyjaciółki, kilka godzin przed ustalonym przyjęciem. Chciała pomóc jej w przyrządzeniu jedzenia, poza tym mieszkała w innym mieście i potrzebowała chwili na doprowadzenie się do porządku po podróży. Nie widziały się już od dawna, obracały w innych kręgach znajomych, a wspólnych praktycznie nie miały. Kiedy więc witała zaproszonych przez solenizantkę gości, nie potrafiła rozpoznać pojedynczej twarzy.

Wszyscy byli nowi, a wszystko dopiero od niedawna legalne i jakby postawione w innym świetle. To było irracjonalne, ale chciała poczuć się inaczej, doroślej. Towarzystwu trudno było dotrzymać tempa, szczególnie, że nie na to przygotowały ją licealne imprezy, w których uczestniczyła. Jej znajomi z rodzinnego miasta nie lubili szaleć, pierwsza wódka wypita w szesnaste urodziny smakowała tak samo gorzko w każde następne lato. Może każdy z nich pragnął czasami się z tego wyrwać, a może jedynie ona nigdy nie mówiła tego na głos. Po którymś z kolei kieliszku świat zawirował powoli przed jej oczami w rytm powolnej, pobudzającej piosenki z radia. Chwilę wcześniej robiła sobie zdjęcia z ludźmi siedzącymi wokół niej.

Wyciągnięty na długość ręki telefon zawierał teraz dowody tego, że nie była już w pełni świadoma swoich czynów. Czuła obce dłonie na swojej talii, gdy zdecydowała się wstać. Trzymała pion, ale nie szyk. Skierowała się na balkon, wiedząc, że to za dużo. Patrząc na panoramę miasta uśmiechała się na myśl, że będzie mogła nazywać je swoim już za rok. Światła centrum przyciągały ją z oddali, teraz wydając się jeszcze ciekawsza i złudne w obietnice. Chłopak ze zdjęć wyszedł za nią. Oparł się o barierkę, odpalając papierosa. Także musiał mieć już dosyć. Skierował w jej stronę paczkę, ale pokręciła głową.

- Wolę twojego – odparła półgłosem, a on uśmiechnął się i wyciągnął do niej dłoń. Była kokieteryjna, kiedy za dużo wypiła. Nie cierpiała tego o świcie i uwielbiała w nocy. Wydmuchała dym prosto w jego twarz, stojąc zbyt blisko niż powinna. Nie pamiętała nawet jego imienia. Pochylił się nad nią i wpił w jej wargi, zmuszając do oparcia się o poręcz. Rozchyliła usta, wpuszczając do środka jego język. Palcami drażniła guziki koszuli, odpinając kilka górnych guzików. On dłonią zaczepił o krawędź jej spodni, kciukiem napierając na brzuch. Rozsunęła nogi, wsunął więc dłoń głębiej, muskając koronkę bielizny. Była wilgotna. Ktoś zapukał w przeszklone drzwi. Wzdrygnął się, natychmiast cofając. Dziewczyna odwróciła się, wydmuchując dym z papierosa, który znajdował się teraz w jej dłoni. Skinęła przyjaciółce, która ich sprawdzała, podchodząc do drzwi. Niedopałek zgasiła w popielniczce i nie zerkając nawet na chłopaka weszła do środka.
Sięgnęła po rączkę prysznica, odkręcając wodę. Szybciej oddychając, drżącymi palcami wybrała odpowiednie ustawienie. Uwielbiała czuć na sobie różnicę temperatur; zimny strumień drażniący gorące od wody i podniecenia ciało. Nakierowała go niecierpliwie pomiędzy rozchylone uda. Westchnęła, mimowolnie wypychając do przodu biodra.
Nie chciała już więcej pić, kiedy wróciła do pomieszczenia. Okazało się także, że ich przewidziany asortyment (łącznie z prezentami) został już opróżniony, część grupy zaoferowała się więc do pójścia po nowe zapasy. Ci, którzy zostali, grali teraz w karty przy stoliku w salonie. Przegrany nie miał już czego pić, ściągał więc część swojego ubrania. Rozważała nawet dołączenie do nich, ale ktoś rzucił prośbę zrobienia mu herbaty. Wzruszyła ramionami i postanowiła chociaż raz być uczynna. Stała przy wyspie kuchennej, w pełni skupiona na gotującej się wodzie, gdy poczuła czyjeś ręce oplatające się wokół jej talii. Nie mogła się odwrócić, została zbyt mocno przyparta do blatu. Dłoń zsunęła się niżej, odpinając guzik jej czarnych rurek. Druga ręka odgarnęła jej długie włosy na ramię.
- Uciekłaś – szepnął, wypuszczając powietrze wprost na jej odsłonięty kark. Zadrżała. Nie próbowała się odsuwać, ale nie miała także zamiaru niczego ułatwiać.
- Po prostu weszłam do środka – odparła, starając się, by jej głos brzmiał beznamiętnie i spokojnie. To przede wszystkim była gra z rodzaju tych, które uwielbiała. Wsunął dłoń w jej spodnie, rozchylając jej nogi swoją. Palcami musnął łechtaczkę. Dziewczyna odetchnęła raptownie. Prawie czuła jego zawadiacki uśmiech pomiędzy pocałunkami składanymi na jej szyi. Delikatnie przygryzał jej skórę. Drażnił ją przez chwilę, powoli wsuwając w nią opuszek palca, a następnie wracając do łechtaczki. Przymknęła powieki, całkowicie zapominając o wodzie.
Oddychała płytko, poruszając w przód i w tył biodrami, dopasowując się do ruchów wykonywanych słuchawką prysznica. Strumień lodowatej wody uderzał w jej nabrzmiałą łechtaczkę, to jej jednak nie wystarczało, potrzebowała czegoś więcej.
Obrócił ją jak lalkę, sadzając przed sobą na wyspie. Nie protestowała, gdy zsuwał jej spodnie, choć kuchnia była otwarta na salon i w każdej chwili ktoś mógł ich zobaczyć. Przyparł do niej, wsuwając w nią gwałtownie dwa palce. Jęknęła w jego usta. Czuła pod dłonią wybrzuszenie jego spodni i delikatnie przesuwała po nim. Odsunął się, zaciskając palce prawie boleśnie na jej udach. Zamknęła oczy, odchylając się. Dłońmi złapała się drugiego końca blatu. Nie spodziewała się poczuć na sobie jego usta. Pocałunki składane najpierw na udach, z każdym kolejnym coraz bliżej. Tym razem nie bawił się długo, wszedł w nią językiem, sprawiając, że z trudem utrzymywała ciszę. Po chwili słodkich tortur palcami penetrował jej wnętrze, składając pocałunki na nabrzmiałej łechtaczce. Doprowadził ją tym do szczytu, jakiego wcześniej w tej sposób nie doświadczyła. Uderzyła piętami z drzwiczki szafki, przygryzając do krwi dolną wargę. Nie była pewna, czy nie wydała z siebie żadnego dźwięku, chociaż starała się być cicho. Dłonią potrąciła szklankę, która rozbiła się na podłodze. Otworzyła szeroko oczy i spanikowana próbowała zeskoczyć z blatu. Chłopak przytrzymał ją, powoli stawiając na podłodze. Zapięła spodnie w momencie, gdy do pomieszczenia wpadł ktoś z gości, pytając, co się stało.
Dołączone do strumienia wody palce nadawały doznaniom rytm, doprowadzając ją do szczytu. Uniosła powieki, zaciskając dłoń na słuchawce. Wyłączyła wodę, próbując uspokoić myśli. Reszta imprezy przebiegła zupełnie nie tak, jak tego oczekiwała po spotkaniu w kuchni. Zrobiła obiecaną herbatę, a towarzystwo dokończyło nowe butelki. Do rana doczekali jedynie wytrwali, w tym ona, nie mogąc zmrużyć oka po incydencie tak wykraczającym poza granice tego, na co sobie pozwalała z obcymi mężczyznami. Całowali się jeszcze kilka razy, gdy wszystkie światła już zgaszono, musiała jednak przyznać, że już tego nie pamiętała. Nie miała pojęcia, w jaki sposób smakował. Nie była w stanie przypomnieć sobie koloru jego oczu. Kiedy wróciła do domu następnego dnia miała nadzieję, że już nigdy o nim nie usłyszy. Nie było powodów, dla których mieliby ze sobą utrzymywać kontakt, czy próbować znaleźć się w mediach. Jednorazowy wyskok, w ten sposób to widziała i miała nadzieję, że było to obustronne.
Przez długi czas faktycznie tak było. Szczęśliwa przypominała sobie ten wieczór z wypiekami na twarzy, nigdy nikomu się z niego nie zwierzając. To był jej mały sekret. Wczoraj dostała powiadomienie, gdy jak co wieczór sprawdzała swój profil. Obco brzmiące imię, nieznane nazwisko. Z zaciekawieniem kliknęła na zdjęcie, próbując przypomnieć sobie, kto mógłby chcieć szukać z nią kontaktu. Zamarła, widząc dobrze przetartą w pamięci twarz.

Szybko zamknęła stronę i już więcej jej tego wieczoru nie otwierała. Zerknęła dopiero dzisiaj, w końcu i tak za dwie godziny zobaczy go na imprezie.