Podanie o Pracę - opowiadanie

Marta czekała już od trzech godzin. Po setkach wysłanych CV, życiorysów itp. Było to już kolejne jej spotkanie o pracę. Zostały jeszcze trzy kandydatki. Nie miała nadziei, że ją przyjmą. Ba, będzie to kolejne, na której jej powiedzą, że ma za mało doświadczenia, że z jej kwalifikacjami nikogo nie potrzebują takiego, albo że zadzwonią. Nigdy nie dzwonili. Drażniło to ją strasznie. Martwiła się też, że nie znajdzie pracy w swoim życiu. Że pierdolone pięć lat, które poświeciła na naukę tych wszystkich rozporządzeń, praw itp. Pójdzie na marne. Ale co tam, skoro napisali maila, że ma się wstawić, no to przyszła. W sumie to on napisał. Dyrektor.

To logiczne, bo to on szukał swojej asystentki. Była to w sumie standardowa wiadomość, ale miała jakieś dziwne wrażenie, że coś się za nią kryje.

Słyszała o nim. Był to bardzo tajemniczy człowiek, który odniósł sukces. Jednocześnie stanowczy i dominujący.

Nadszedł jej czas.

Była ostatnia, sekretarka ją wyczytała, „Pani Marta Kowalska”. Po czym opuściła gabinet. Zbliżała się już 17. Weszła do gabinetu. Trzeba podkreślić, że miała nienaganną figurę. Drobna, wysportowana kobieta o długich blond włosach i przenikliwych niebieskich oczach. Niewątpliwie wzbudzała zainteresowanie mężczyzn, zawsze, gdy szła odwracali się na jej widok. W tej sferze odnosiła zawsze sukcesy. Miała każdego, którego zapragnęła. Ubrana była tego dnia w białą bluzeczkę podkreślający jej jędrny biust i czarną spódniczkę uwydatniającą tyłeczek, który był marzeniem każdego faceta. Strój uzupełniał delikatny makijaż oraz szpilki na bardzo wysokim obcasie. Ujrzała sylwetkę niskiego, ale dobrze zbudowanego mężczyzny, który patrzył w jakiś punkt oddalony od ich biurowca przez okno. Odwrócił się. Nie był przystojny, można by rzec, że przeciętna krajowa, ale miał to coś.„Proszę usiąść” rzekł. Spojrzała w jego oczy. Zobaczyła w nich niesamowicie silną osobowość, ten magnetyzm w jego oczach ją urzekł. Kolana jej się ugięły, szybkim, nerwowym krokiem usiadła, by nie okazać zdenerwowania.

„Zadam pani jedno pytanie. Dlaczego pani stara się o tą prace?” Spytał. Zauważyła jednak, że spodobała się mu. Widziała jak ją obserwował. Dodało jej to trochę odwagi.

„No cóż, chciałam przede wszystkim realizować się zawodowo, nabrać doświadczenia i móc dobrze wykonywać swoją pracę, by Pan był zadowolony...

„ I widzi pani, w tym jest problem, bo słyszę to od każdej osoby, która ubiega się o tą posadę. Szukam osoby z wizją, która podziela moje poglądy na biznes, która jest w stanie mnie odciążyć od licznych obowiązków i zobowiązań. I za każdym razem się muszę srodze rozczarować”

„Ale jeśli pan mnie zatrudni, to nie będzie pan żałować, naprawdę! Prawie krzyknęła, nawet nie zdała sobie sprawy z tego co robi, co ją tak ośmiela przed nim.

„Naprawdę?” Co pani przez to chce powiedzieć?” Spytał, wyraźnie zainteresowany. Zaczęła ta dziewczyna mu się podobać, miała coś do powiedzenia.

„No to, że zrobię wszystko, by pan był zadowolony z mojej pracy jako pana asystentka” On wstał i oparł się o biurko, wyraźnie zaintrygowany tym, co mu rzekła. A ona… wstąpiło w nią coś dziwnego. Bezwiednie, kierowana jakimś przeczuciem, głosem wewnętrznym lub samego szatana uklękła przed nim, i zaczęła rozpinać mu spodnie. Widziała już wcześniej wybrzuszenie na jego spodniach, bardzo możliwe, że to ją sprowokowało do tego kroku.

„Ależ co pani robi? Czy ja mam wezwać ochronę? Co pani sobie wyobrażą?” Krzyknął.. ale nie ściągnął jej ręki z krocza. Podobało się mu to. W końcu w jego szare życie wtargnęły jakieś emocje, lekki dreszczyk niepewności.. nie wiedział co z tej sytuacji wyniknie… I już wiedział, że ją zatrudni. Ona tym czasem zajęta była jego członkiem… pachniał bardzo dobrze.. ogolony.. może nie był najdłuższy i najgrubszy.. ale był niczego sobie. Bawiła się splotem żołędzia i trzonka, by dać mu rozkosz. „OOO tak kotku, jesteś świetna!” jęczał… A ona go ssała z jeszcze większą zawziętością… Była jednocześnie niesamowicie podniecona… Zaczęła sobie masować cipkę przez materiał. I on to zauważył kątem oka…

„Pani Marto, myślę, że powinienem pani podziękować za to, co pani zrobiła już dla mnie” Po czym pomógł jej wstać, i posadził ją na biurko zrzucając wszystko, co na nim było. Wpił się w jej soczyste, pomalowane krwisto czerwona szminką usta.. ich języki zaczęły z sobą współgrać, tańczyć w rytm bicia ich serc. Ona rozpinała jego koszule.. chciał poczuć te ciepło, tą siłę która z niego emanowała. On również nie pozostał jej dłużny. Zaczął masować jej skarb. Jednocześnie ugniatając piersi. Wreszcie oswobodził jej ciało z śnieżnobiałej bluzki i stanika. Jego oczom objawiły się dwa dorodne owoce, które postanowił bliżej poznać. Odchyliła głowę, a on zaczął ssać jej sutki, na przemian to szczypać je palcami. Przygryzał delikatnie. Wiedział również jak i ona, jak sprawić kobiecie rozkosz. „Proszę, zejdź niżej.. zobacz jak ona pulsuje.. ja zaraz oszaleję” Wzdychała w spazmach. Bez słowa spełnił jej prośbę. Ściągnął z niej spódniczkę. Pomogła mu się pozbyć majteczek. Z resztą już mokrych jak gąbka. Spojrzał w jej oczy. Ujrzał niesamowite pożądanie. Wpił się znowu w jej usta, jednocześnie zagłębiając paluszek w jej kobiecości. Tak mokrej cipki jeszcze nie dotykał... włożył drugi, po chwili trzeci. Ruszał nimi na wszystkie strony, szarpał jej guziczek.. Zszedł ustami niżej. Przesuwał ustami delikatnie po jej udach, łydce. Miała bardzo gładką, piękna skórę. Ściągnął pierwszy but, potem drugi.. i zaczął ssać paluszki u stóp. To był jeden z jego fetyszy. Potem wracał tą samą drogą, przesuwając się po jej skórze wyżej. Wreszcie dopadł do jej mokrej cipki... Pulsowała mocno. Zagłębił się językiem. Wiercił nim w każdą możliwą stronę. Lizał jej łechtaczkę. Przyspieszał, to zwalniał i znów przyspieszał. Była bardzo smakowita... jak pitny miód... dawała rozkosz jego zmysłom… „Och Ach! Jak mi cudownie! Błagam, tylko nie przestawaj. Jesteś cudowny!” Lizał jak opętany, jak dzieciak, który dostał od taty 3 zł na pierwszego loda danego lata. Jednak on też miał swoje potrzeby. Rozchylił jej smukłe uda i wszedł w nią. Nie patrząc na konsekwencje liczyła się ta chwila, ona i on. W rytm jego posunięć było słychać charakterystyczne klaskanie ciał. Były to mocne, miarowe ruchy sprawiające radość jego partnerce. „Chryste!!! Jak mi dobrze!” „Cieszę się, że ci się podoba..” Rzekł patrząc w jej zamknięte z ekstazy oczy. Jego partnerka zbliżała się do końca. Czul to po pulsującej cipce. On już też był na granicy wytrzymałości. Doszli w tej samej chwili. Para kochanków osiągnęła spełnienie jednocześnie. Ona straciła na chwilę przytomność. jej stan podświadomości odłączył się od ciała, którym targały silne spazmy i jęki. On strzelał na wszystkie strony jęcząc i nie patrząc na co się spuszcza. Gdy już doszli po wszystkim do siebie, zawstydzili się oboje. „Przepraszam, to moja wina, ja nie powinnam pana tak napastować”. „ A ja nie powinienem ulec pani wdziękowi.” Uśmiechnęli się jednocześnie. Gdy on się ubierał, obserwował jej piękne ciało, które przed chwilą miał.

„Chciałem pani pogratulować , pomyślnie pani przeszła cykl rekrutacyjny” Rzekł już w typowym dla siebie stylu. „Jak można tak szybko zmienić nastawienie?” Pomyślała. Chodziło jej raczej o oficjalny, stanowczy tryb jego rozmowy po tym, co się wydarzyło.. Może nie będzie on takim łatwym kąskiem, jak wcześniej myślała? Ale rżnie niesamowicie.

„Zaczyna pani od jutra. Ostrzegam tylko, że będzie musiała pani zostawać często po godzinach. Mamy bardzo dużo pracy. Pracujemy do 17. Do zobaczenia jutro” Odrzekł, puściwszy jej oczko i wyszedł z biura jakby nic się przed chwilą nie stało.