Czarna Sukienka - opowiadania

- Ja już wychodzę!
- Jeszcze nie!
- Otwieram drzwi...
- Daj mi jeszcze dziesięć minut!
- Masz pięć minut
- Przestań! Nie wyrobię się!!!

Tak jest za każdym razem. Za każdym, kurwa, razem, kiedy musimy gdzieś wyjść. Usiadłem ciężko na kanapie i wysłałem wiadomość do Justyny: "spóźnimy się, Katarzyna robi się na bóstwo". Po paru minutach odpowiedziała mi lakonicznym: ":)". Posiedziałem chwilę bębniąc palcami w oparcie kanapy, zerkając na zegarek. Nie lubiłem wyjść na te durne imprezki między innymi z tego powodu, że Kasia szykowała się na nie pół dnia, jakbyśmy wybierali się na festiwal filmowy, a nie na zwykłą domówkę do jej znajomych. Gdy pięć minut minęło wstałem
i obwieściłem donośnym głosem, że wyruszam już na imprezę.


- Poczekaj na mnie! – doleciał mnie jej krzyk z łazienki a potem jej przerażony pisk, gdy zobaczyła, że zgasiłem światło w przedpokoju.
Wyszedłem na korytarz i zobaczyłem ją jak wypadła z łazienki jak fryga. Czyżby miała na sobie...
- Nie patrz na mnie! – krzyknęła ze śmiechem i trzepnęła mnie w łeb torebką.
Zanim zdołałem się zorientować ona porwała szpilki, swoją kurteczkę i zbiegła po schodach śmiejąc się tak głośno, że na pewno pobudziła wszystkich sąsiadów.

Zamknąłem drzwi i zaintrygowany ruszyłem na parking. Jeśli wzrok mnie nie mylił to ta mała lisica przygotowała dla mnie coś specjalnego na dzisiejszy wieczór... Wyszedłem przed blok rozkoszując się letnią nocą, przez chwilę poszukałem jej wzrokiem i zobaczyłem ją uśmiechniętą, wpatrującą się we mnie. Opierała się o mój wóz. Z bijącym sercem poszedłem w jej kierunku zatrzymując się pół kroku od jej osoby. Wyglądała zjawiskowo – zawadiacka kurteczka, mini torebeczka w dłoni, szpilki wiązane na wysokości łydek... dodatki do głównego stroju – czarnej sukienki.

Gdy widziałem, że Kasia zakłada ją na siebie przy okazji naszych wyjść wiedziałem, że liczy na to, że sprawdzę się jako jej mężczyzna. Od tamtej pory niektóre z naszych wyjść nabrały nowego, pieprznego wymiaru, co dodawało kolorytu naszemu związkowi. Przytuliłem ją do siebie i pocałowałem. Nie było to słodkie cmoknięcie w usta tylko powolny, namiętny pocałunek. Nie interesując się tym czy ktoś mógłby nas zobaczyć naparłem na nią i uniosłem jej prawą nogę, owijając ją wokół siebie. Zaśmiała się cicho, nie protestując. Smak jej ust zaczął budzić we mnie bestię.

- Głupi, sąsiedzi mogą nas zobaczyć – powiedziała, gdy ja gładziłem ją ustami po szyi, upajając się jej zapachem – chodźmy już, jesteśmy mocno spóźnieni – dodała szybko wymykając mi się zwinnie. Z uśmiechem obeszła maskę, otworzyła sobie drzwi i wślizgnęła się do środka.
Z satysfakcją grzałem silnik obserwując, jak moja kobieta wierci się na fotelu pasażera. Ruszyłem z piskiem opon fundując nocną pobudkę całemu osiedlu wsłuchując się w słodki śmiech mojej kobiety. Chyba zostałem ulubieńcem Rostowskiego, bo błysk przeklętych foto radarów towarzyszył nam przez całą drogę, gdy pędziłem przez miasto nie zwracając uwagi na przepisy. Stojąc na światłach kątem oka dostrzegałem imprezowiczów obserwujących nasz wóz, lecz w takich momentach całą swoją uwagę skupiałem na Kasi. Jej uda przyciągały moją dłoń jak magnes a ich gładkość i ciepło burzyły we mnie krew. Śmiała się wtedy i mocno zaciskała nogi, gdy moja dłoń zmierzała do jej najintymniejszych rejonów. Droczyła się ze mną i robiła to doskonale. Podejrzewałem, że tylko czeka na moment, w którym zatrzymam się na jakimś parkingu i przelecę ją tak, że zobaczy gwiazdy. Pragnąłem tego równie mocno i dlatego postanowiłem zrobić coś szalonego – coś, co wspólnie zapamiętamy na długie lata.

Dotarliśmy pod blok Justyny i Kaśka śmiejąc się ze mnie uciekła z auta. Wpadła na klatkę schodową, pokazała mi środkowy palec i stukając szpilkami po posadzce zniknęła mi z oczu. Zamknąłem auto i spokojnym krokiem ruszyłem jej tropem. Tak jak się spodziewałem – stała w otwartych drzwiach windy patrząc na mnie wyzywająco. Bez słowa wepchnąłem ją do środka i przycisnąłem do ściany, po drodze wciskając odpowiedni przycisk. Stara, zabazgrana kabina ze zgrzytem ruszyła na ostatnie piętro a ja przylgnąłem do mojej kobiety.

- Lubisz się ze mną drażnić, kotku? – spytałem, dysząc jej w twarz i wsuwając palce między jej wilgotne usta.
Nie odpowiedziała mi nic ssąc je zapamiętale, intensywnie patrząc mi w oczy. Wyjąłem palce z jej warg i gładkim, płynnym ruchem wsunąłem jej dłoń pod majteczki. Jęknęła krótko i wpiła się w moją szyję.
Pogładziłem jej skarb. Popieściłem jej gładką, wydepilowaną skórę wcale nie dziwiąc się wilgocią, którą poczułem na palcach. Pocałowałem ją dziko, drapieżnie wsuwając się w jej kobiecość. Jej stłumiony oddech, który owiał moją szyję podziałał na mnie jak narkotyk.

W jednej chwili chciałem zedrzeć z niej majtki i wziąć ją z całą mocą, ale wtedy winda zatrzymała się na naszym piętrze. Kasia na moment powróciła do rzeczywistości spychając mnie z siebie. Uśmiechając się do niej jak zły szeląg otworzyłem jej drzwi i po chwili zadzwoniliśmy do mieszkania Justyny, która otworzyła nam drzwi w szampańskim nastroju z drinkiem trzymanym w dłoni.
- No w końcu jesteście! Nie mogłam się was doczekać! – zawołała z lekkim rumieńcem na policzkach, ściskając na przywitanie najpierw Kasię a potem mnie.
Kasia spojrzała na mnie z błyskiem w oku i zdjęła kurteczkę zagadując o coś Justynę. Zachowywała się tak, jakby nasza gra w windzie w ogóle się nie odbyła, ale pozwoliła sobie na jeden gest, który nie umknął uwadze naszej gospodyni – sięgając ręką do tyłu na oślep wymacała moje krocze i zacisnęła na nim palce z całej siły. Justyna widząc to zaniosła się śmiechem.

Impreza toczyła się w najlepsze. Poznałem paru nowych ludzi, kilku typów i panienek, ale nie wdawałem się w dłuższe gadki łowiąc wzrokiem mojego kota. Oczywiście wybrała odpowiednią muzę, stanęła na środku dużego pokoju i zaczęła tańczyć, zupełnie nieskrępowana brakiem towarzystwa na parkiecie. Siedząc przy prowizorycznym barku obserwowałem jej ruchy – z zamkniętymi oczami ruszała się w takt muzyki kręcąc pupą i wprawiając biodra w zmysłowy ruch. Jej ciało dało się porwać muzyce, wpadło w zmysłowy, naturalny rytm. Dobrze wiedziałem, że wszyscy faceci obecni na imprezie w mig napalili się na moją kobietę, zupełnie ignorując pozostałe laski. Kilku z nich podbiło do Kasi próbując ją zbajerować, ale ona tańczyła dalej pogrążona w swoim świecie, zupełnie nie zwracając na nich uwagi. Gdy piosenka dobiegła końca podszedłem do sprzętu (laptopa podłączonego do wieży – co za szczyt profesjonalizmu) i wybrałem kawałek Akona na feacie ze Snoop Doggiem. Olałem grzeczną wersję dla gimnazjalistek i odpaliłem kawałek bez cenzury, lokując się wygodnie na fotelu.

Gdy rozbrzmiał bit uśmiechnęła się otwierając oczy – odnalazła mnie wzrokiem i ruszyła w moją stronę roztrącając na boki absztyfikantów. Pochyliła się nade mną składając na moich ustach mokry pocałunek, potem usiadała na mnie ocierając się o mnie biodrami i odchylając głowę w taki sposób, by mój oddech drażnił jej szyję a ja miał idealny widok na jej poruszające się piersi. Kolesie pozostawieni na parkiecie sami sobie wkurwieni powrócili do picia. Nie zwracałem na nich uwagi, ale czułem że co rusz rzucają spojrzenia w naszą stronę, obserwując ruchy Katarzyny.

"I wanna fuck you... fuck you... you already know..."

Nie był to wysublimowany przekaz, ale spełnił swoją rolę – Kasia śmiała się cicho słysząc refren i z chęcią położyła na sobie moje dłonie. Coraz większa część towarzystwa zaczęła nas obserwować z rosnącym zainteresowaniem.

- Może wyjdziecie na balkon, ochłoniecie trochę? – zapytała Justyna, która nie wiadomo jak pojawiła się tuż koło nas.
Kasia bez słowa wstała i pociągnęła mnie za sobą. Ignorując radę Justyny wyszliśmy z dużego pokoju, czując jak wszyscy obecni w nim imprezowicze odprowadzają nas swoim wzrokiem. W przedpokoju Kasia raźno ruszyła w stronę łazienki a ja uznałem, że najwyższy czas przypomnieć jej, kto tu rządzi. Objąłem ją w pasie lewą ręką a prawą chwyciłem za włosy tuż przy karku. Jęknęła rozkosznie, gdy przyciągnąłem ją do siebie i skierowałem ją do sypialni Justyny.

Nie zamierzałem być totalnym skurwysynem – rżnięcie w cudzym łóżku uważam za szczyt chamstwa, dlatego poprowadziłem swoją kobietę w stronę biurka. Nie przejmowałem się zapaleniem światła.
- Nie rozbieraj się – rzuciłem krótko, gdy zauważyłem, jak chciała ściągnąć z siebie sukienkę
Zaśmiała się cicho siadając na blacie i pozwalając mi na to, bym podwinął jej sukienkę do bioder. Klęknąłem przed nią i głęboko wciągnąłem w płuca jej zapach. Nic nie może równać się z zapachem podnieconej kobiety.

Jęknęła cicho, gdy odsunąłem jej stringi na bok i delikatnie przejechałem językiem po jej skarbie. Znam jej smak od lat a mimo to podniecam się za każdym razem, kiedy czuję go na swoich ustach. Gdy pieszczę ją w ten sposób zawsze szukam nowej drogi prowadzącej do jej przyjemności. Uniosła lekko biodra, gdy przywarłem do niej ustami i zacząłem nieśpiesznie ssać, bawiąc się jej szparką. Atmosfera całego przyjścia na imprezę mocno na nią podziałała, więc położyła dłoń na mojej głowie i docisnęła ją mocno do siebie, tłumiąc nowy jęk wydobywający się z jej gardła. Zadarła nogi do góry odsuwając mnie od siebie na chwilę. Usłyszałem, jak zsuwa z siebie stringi a następnie chwyciła mnie za włosy znów przyciągając do siebie. Moment, w którym jej cipka znalazła się w moich ustach był przyjemny dla nas obojga.

Zacząłem drażnić jej łechtaczkę, dokładnie gładząc ją czubkiem języka. Ręce, na których opierała swoje ciało zaczęły drżeć. Zadrżały jeszcze mocniej, gdy wsunąłem dwa palce w jej małą i skoordynowałem ich ruchy ze swoim językiem. Westchnienia i jęki mojej kobiety nabrały jednostajnego, dobrze znanego mi brzmienia.

Z pełną satysfakcją wysunąłem z niej palce i oderwałem się od jej perełki. Kaśka niemal siłą starała się powstrzymać mnie przed wstaniem z kolan – ciągnęła mnie za włosy starając się wymóc posłuszeństwo. Zignorowałem ból i z cichym śmiechem stanąłem przed moją dobrze wypieszczoną kobietą.
- Dokończ... dokończ mnie... - usłyszałem jej gardłowy szept i bez słowa zacząłem rozpinać spodnie. Kasia przerzuciła jedną nogę na bok, zapewne by wypiąć się dla mnie i westchnęła ze zdziwieniem, gdy chwyciłem jej zgrabną łydkę i skierowałem jej nogę na poprzednie miejsce.
- Nie ma tak łatwo, kotku – powiedziałem do niej w ciemnym pokoju - pomęczysz się trochę – wyszeptałem i poderwałem ją do pionu, gdy ona wygodnie ułożyła się na plecach.
Oparta na rękach, oczekiwała na mój ruch z szeroko rozłożonymi nogami. Bez słowa wsunąłem w nią swojego kutasa i pchnąłem mocno.

Biurko zatrzeszczało lekko. Kaśka drgnęła i przyjęła w siebie moje kolejne pchnięcie. Przy następnym instynktownie chciała objąć mnie nogami, ale ja perfidnie ściągnąłem je ze swoich bioder i rozprostowałem szeroko. Jej gibkie ciało pozwoliło mi rozchylić jej nogi niemal do szpagatu, co poskutkowało rewelacyjnym chwytem jej cipki na moim fiucie. Gładziłem jej uda, czując pracujące mięśnie, rozkoszowałem się pulsującą z wysiłku cipką i z niekrytą satysfakcją wsłuchiwałem się w jej ciężki oddech.

- Właśnie tak, kochanie – powiedziałem przenosząc dłonie na cycki i uciskając je przez materiał sukienki – ćwicz kociaku, ćwiiiiiiicz – dodałem wbijając się w nią wyjątkowo głęboko na parę pchnięć.

Jęknęła rozdzierająco a ja wykorzystałem to, by przejechać językiem po wnętrzu jej ust.

- Lubisz to – stwierdziłem nie przerywając posuwania – lubisz. Bardzo. To. Lubisz – powiedziałem akcentując każde słowo odpowiednim ruchem bioder.
- Oooooooochh!
Ująłem jej twarz w dłonie i pocałowaliśmy się. Pocałunek wyrażający ufność, oddanie, największe spełnienie wynikające z radości bycia ze sobą – czy chociaż w przybliżeniu oddałem smak tej chwili?

Wysunąłem się z niej odsuwając się od biurka a ona zgrabnie wylądowała przede mną na kolanach. Położyła mi dłonie na biodrach, splatając palce z moimi a jej gorące usta wprawnie objęły moją męskość. Nie musiałem nic robić – po tylu spędzonych latach znała moje ciało na wylot i doskonale wiedziała, jak zafundować mi rozkosz. Z zamkniętymi oczami rozkoszowałem się jej językiem, który drażnił mój trzon i poddałem się przyjemności, gdy zaczęła z całej siły ssać mojego kutasa.

Przeżyłem długi, intensywny orgazm – westchnąłem, gdy pierwsza fala wystrzeliła ze mnie wprost do jej ust. Kasia wycofała się ssąc czubek mojego fiuta głaszcząc go od spodu językiem – z jękiem rozkoszy wylewałem na niego kolejne porcje swojej spermy. Do rzeczywistości wróciłem przy akompaniamencie połykającej moje nasienie kobiety. Westchnęła cicho, będąc pod wrażeniem porcji, jaką została przeze mnie obdarowana. Pomogłem jej wstać z kolan i lekko musnąłem ją w usta – nie brzydzę się pocałunków po zrobionym lodzie, ale Kasia nie specjalnie za nimi przepada twierdząc, że psują jej efekt – lubi przez jakiś czas czuć mój smak...

W ciemności widziałem jak nakłada na siebie majteczki i poprawia ubiór. Nie widziałem jej twarzy, ale dobrze wiedziałem, że w tej chwili rozjaśnia ją szeroki uśmiech a jej oczy błyszczą – zawsze tak ma po dobrym rżnięciu. Wychodząc z pokoju natknęliśmy się na Justynę zmierzającą do swoich gości. Jej oczy zrobiły się okrągłe na nasz widok – ja byłem lekko zgrzany, nie rozbierając się w ogóle w trakcie numerka a na odsłoniętych obojczykach Kaśki było widać kropelki potu – nie trzeba być geniuszem by odkryć, co robiliśmy w pokoju naszej gospodyni.